Jako „okazyjny współpracownik zadaniowy
” polskiego Top Geara uczestniczyłem w realizacji materiału w Kotlinie Kłodzkiej! Działo się! Zobaczcie sami:
Razem z TOP GEAR!
•Październik 26, 2009 • Dodaj komentarzTransformers
•Sierpień 17, 2009 • 2 komentarzyDzisiaj szybka zagadka tylko dla najbystrzejszych – co nie pasuje w tym obrazku?
Zadanie do szczególnie trudnych nie należy. Właścicel tego Audi zalicza się do dość popularnej grupy Transformersów – na swoim RS6 umieścił kiepawą plakietkę 3.0 TDI. W efekcie ktoś, kto nie zwietrzy podstępu może się nieco zdziwić. Tak dla przypomnienia – RS6 rozwija moc 580 KM. To więcej niż m.in. Ferrari F430 (490 KM) czy Lamborghini Gallardo (520 KM). Inna sprawa, iż racji wagi i gabarytów, do setki przyspiesza nieco wolniej od nich (4,5 wobec 4,0 s).
Audi ze zdjęcia spotkaliśmy podczas wyprawy kabrioletami do Holandii (patrz 2 posty temu). Właściciel na zwrócenie mu uwagi o tankowaniu nieprawidłowego paliwa zafrapował się i stwierdził, iż będzie musiał zadzwonić po assistance. Swoją drogą facet ma fajne poczucie humoru – na klapie klei znaczek z TDI, ale na tablicy rejestracyjnej już puszcza oko do potecjalnych rywali na autobahnie… Chyba, że to przypadek…
Monte CARlo
•Sierpień 11, 2009 • 3 komentarzyDzisiaj obiecana wizyta w stolicy Księstwa Monaco – Monte Carlo. To miejse niezwykłe pod każdym względem – w ubikacjach publicznych montują porcelanę Villeroy&Boch, a wyjścia z parkingów podziemnych wykańczają lśniącym marmurem. Bogactwem naturalnie ociekają również ulice; wystarczy dosłownie kilka minut między słynnym kasynem a Hotelem De Paris, aby zobaczyć dosłownie wszystko, co najwyższa półka motoryzacyjna ma do zaoferowania. Zapraszam zatem na krótki spacer…
A jeśli zdołacie oderwać się od ulic i parkingów wokół kasyna, po jego drugiej stronie- dosłownie sto kroków dalej – znajdziecie takie widoki…
Wyjeżdżając z Monaco spotkaliśmy jeszcze jedną perełkę – Lamborghini Murcielago – tak oryginał!
Za jego kierownicą siedział młodzieniec o śniadej cerze, w czapeczce daszkiem do tyłu, obwieszony sporą ilością złotych dodatków i z obowiązkową blondynką w okularach D&G na miejscu pasażera. Na potrzeby mojego skołatanego umysłu przyjąłem założenie, że to musi być nie kto inny, jak jakiś sławny sportowiec, którego w tym całym zamieszaniu nie udało mi się rozpoznać. Nie chce myśleć, że było inaczej.
W pogoni za słońcem
•Sierpień 10, 2009 • 2 komentarzyDokąd można dojechać w najdłuższy dzień w roku, podążając z Warszawy wprost na zachód? Miałem przyjemność sprawdzić to wraz z Szymonem Sołtysikiem i Bartkiem Szyperskim z polskiej edycji magazynu „Top Gear”. 17 godzin jazdy bez dachu było nie lada przygodą! Tym większą, iż emocje dodatkowo podgrzewały nasze środki lokomocji – Audi A5 Cabriolet 3.0 TDI 240 KM i BMW Z4 z trzylitrowym silnikiem benzynowym o mocy 306 KM i dźwiękiem wydechu powodującym ciarki na całym ciele… Pokonaliśmy 1286 km – cały czas z opuszczonym dachem, nawet w siąpiącym deszczu
- i zakończyliśmy podróż w holenderskim Zandvoort – swoistym odpowiedniku naszego Sopotu, które jednak zamiast z mola słynie z… toru wyścigowego. Jeśli chcecie poznać całą historię, koniecznie zajrzyjcie do bieżącego wydania „Top Gear”! (nr sierpień 2009). Gorąco polecam
Powrót
•Sierpień 9, 2009 • 2 komentarzyNo dobra, nie było łatwo otrząsnąć się po szoku wywołanym repliką Lambo, ale czas wrócić do świata żywych… W ramach małego zadośćuczynienia kilka perełek złapanych ostatnimi czasy na ulicach Katowic – tym razem oryginały
I myślę, że tym samym możemy zamknąć już ten temat.
Ok, to ostatnie nie jest zrobione w Katowicach
Scenka pochodzi spod kasyna w Monte Carlo. Niebawem więcej zdjęć z tej okolicy – oj, dzieje się tam, dzieje…
Mocne wyjście 2 – update
•Maj 14, 2009 • 3 komentarzyChylę głowę w pokorze – dałem się zrobić jak dziecko ;( Tak, to rzeczywiście replika. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że rzecz działa się dość szybko, a mi w życiu do głowy nie przyszłoby, że ktoś w garażu w Mikołowie „usztrykował” replikę Murcielago… Chociaż, jeśli się chwilę zastanowić, to można było mieć pewne podejrzenia… Przez długi czas na jednym z podwórek przy Wiślance (nieopodal salonu Opel Mucha) stała zrobiona pod replikę karoseria… Lamborghini Countach. Może te historie łączą się ze sobą?
ps. dziękuję komentującym za czujność
Mocne wyjście 2
•Maj 9, 2009 • 9 komentarzyNiedawno napisałem o dość interesującym wyjściu z treningu na tyłach Katowckiego hotelu Monopol, dzisiaj chcę wrócić do tej myśli, bo było nie mniej ciekawie… Otóż dobrze znane już ze swoich Ferrari Martini robiło w hotelu imprezę, w efekcie czego na podjeździe stały już nie dwie a 3 lśniące maszyny spod znaku rozbrykanego konia. Wokół tłoczył się jeszcze z tuzin obrendowanych przez Martini Corollek i Aurisów, które swoją przytłaczającą beznamiętnością dobrze chłodziły emocje wywoływane przez Ferrari. Ale tak naprawdę ciekawa rzecz przydarzyła mi się dopiero kilkanaście minut później, w… Mikołowie. Zdjęcie poniżej w zasadzie oddaje wszystko. Przepraszam za jego jakość, ale zrozumcie mnie: czy spokojnie tocząc się przez Mikołów spodziewacie się nagle zobaczyć Lamborghini Murcielago, w dodatku w białym laku? W efekcie foto jest zrobione jednym wyjęciem w ruchu telefonu przy szczęce opuszczonej do poziomu podbrzusza… I pomyśleć, że jeszcze niedawno, żeby zasłużyć sobie na takie widoki trzeba było jeździć do Monte Carlo…
Otwarcie sezonu
•Maj 4, 2009 • 6 komentarzyWczoraj otworzyliśmy sezon letnich wycieczek górskich. Na pierwszą trasę wybraliśmy szlak na Wielką Czantorię prowadzący przez… Małą Czantorię. W sumie około 3 godziny marszu w dwie strony, bardzo przyjemna wyprawa i – co najważniejsze – z motoryzacyjnym akcentem
Zadbał o niego właściciel Chaty na Czantoryj – schroniska po czeskiej stronie szczytu. Wszystko dzięki temu, iż nie zawraca on sobie głowy tak przyziemną sprawą jak sprowadzanie na dół samochodów, które nie wykazują już ochoty do dalszej jazdy. W efekcie wokół schroniska powstał całkiem okazały – bo liczący niemal 10 aut (!) – skansen z maszynami, które na cywilizowanych drogach goszczą już naprawdę sporadycznie. Spójrzcie tylko…
A kilkaset metrów dalej, na samej Czantorii, spotkaliśmy prawdziwego klasyka, który na szczyt przyciągnął… kuchnię polową
Imponuje konsekwencja właściciela, który musi jeździć autem już od od co najmniej 9 lat - k woli przypomnienia, czarne tablice skonczono wydawac w 2000 roku…
Spacer po Warszawie…
•Maj 2, 2009 • 4 komentarzyRzeczywiście ostatnio zrobił mi się trochę pamiętnik z bloga, ale obiecuję, że się podciągnę…
A dzisiaj – póki jeszcze długi weekend trwa – wrócę do tego z ubiegłego tygodnia. Sobotę i niedzielę spędziliśmy bardzo miło w Warszawie, a na koniec tuż przed powrotem wybraliśmy sie na długi wiosenny spacer – od Sejmu, przez Plac Trzech Krzyży, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, aż do Rynku Starego Miasta. I powiem Wam, jak Warszawę znam od strony zatłoczonych ulic i pokoi konferencyjnych w wielkich biurowcach, tak tym razem spojrzałem na stolicę zupełnie inaczej – jak zwykły turysta. I naprawdę mi się podobało… Zresztą zobaczcie sami…
Mocne wyjście
•Kwiecień 9, 2009 • 6 komentarzyOstatnio po lekkiej przebieżce wyszedłem z World Classu wprost na ulicę Dworcową i następne trzy minuty okazały się nadzwyczaj ciekawe motoryzacyjnie. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to zaparkowane pod Monopolem Ferrari. Po chwili spostrzegłem, że w tle stoi jeszcze jedno – a to nawet jak na Katowice i TO miejsce należy zaklasyfikować jako coś godnego odnotowania (rzadziej bywającym w tej okolicy wyjaśnię tylko, że takie „perełki” jak 911-stki to tutaj zupełny standard, a czasami zdarza się nawet Lamborghini Gallardo).
Ferrari na zdjęciach to 360 Modeny s ilnikami o mocy 400 KM. Przyspieszają od zera do setki w 4,5 sekundy i rozwijają circa trzysta kilometrów na godzinę. Trzeba przyznać, że Martini jest dośc odważne decydując się na tego rodzaju promocję – auta rzeczywiście rzucają się w oczy, ale też prowokują do ostrej jazdy, a ich prowadzenie wymaga naprawdę doświadczenia i wprawnej ręki. W przeciwnym razie mogą „nie wydać”, o czym Martini miało już okazję się przekonać… Rzućcie okiem na link poniżej:
http://www.autokrata.pl/ogien/5047/kolejny_wypadek_ferrari_w_warszawie/
Moim skromny zdaniem większą furorę od Ferrari zrobiłyby na ulicach Lancie Delty Integrale Martini Edition. Problem w tym, że dobrze utrzymane egzemplarze z przełomu lat 80./90. kosztują więcej niż… dwie Modeny.
Wróćmy jednak na naszą ulicę Dworcową. Ledwo oderwałem wzrok od Ferrari, a tuż przed nosem śmignęło mi klasyczne Mini. Autko kultowe i prześwietne, a właściciel tego egzemplarza charakteryzuje się ponadto nieprzeciętnym poczuciem humoru. Ciekawe co na to policja i diagności?
Ostatni akcent należał do czarnego Audi TT, a właściwie jego numerów rejestracyjnych. Z trudem nadążam za ludźmi, którzy wypisują sobie na tablicach JUREK, JANEK, MACHO czy KICIA, ale tego rodzaju kombinacji już zupełnie nie jestem w stanie pojąć… Bylibyście skłonni wydać na taki cel 1000 PLN. Mi przychodzi do głowy co najmniej kilkadziesiąt lepszych pomysłów na zutylizowanie takiej kasy…







































Najnowsze komentarze